Przeraźliwy dźwięk budzika wyrwał mnie z błogiego snu . No tak , kolejny dzień który nie będzie się niczym różnił od poprzedniego no może tym że będzie jeszcze gorszy . W dodatku ten deszcz za oknem , ech … . To zabawne ale ta pogoda idealnie odzwierciedlała moje samopoczucie , niestety niektórych rzeczy nie da się zapomnieć a szczególnie ludzi . Nie… to już przeszłość która nigdy nie wróci .
- Słyszysz ! jesteś niczym kurwa , nienawidzę ciebie – wykrzyczałem na całe mieszkanie
W głębi duszy wiedziałem że to nieprawda , że ona wciąż tam jest w moim sercu i żadne kłamstwo tego nie zmieni .Niestety czasem człowiek po prostu działa zbyt pochopnie a szczęście które ma docenia dopiero gdy nas opuśći , dobrze tam gdzie nas nie ma . Zrezygnowany spojrzałem na plecak . No tak , kolejne 8 godzin zbędnego gadania i pierdolenia na temat rzeczy które i tak mi się nie przydadzą dodając tępe ploteczki i pogaduszki w klasie . Nie wiem może to ja jestem inny ale naprawdę nie rozumiem po prostu ich zachowania , nie to że jestem inny czy coś ale nie cieszy nie ich towarzystwo . W sumie ostatnio z nikim nie lubię przebywać . Iść czy nie iść ? oto jest pytanie
- Oooo nie , na pewno nie .
Trochę bardziej rozradowany rzuciłem plecak do szafy i usiadłem na lapka . Taka mała rzecz a jak cieszy , w dzisiejszych czasach Internet jest 2 światem . Niestety ale światem złudzeń i wielkich przyjaźni a także miłości . Na wp nic… na Onecie to samo , ech . Same pierdoły w tej prasie . Odpaliłem gadu-gadu , mój ulubiony komunikator . No tak … znowu napisała ta Marlena . Jak ja jej nie lubię , nie dosyć że jest brzydka to jeszcze ma jakieś zapędy miłosne do mnie . Ale cóż poradzić . Rozmowa niezbyt się kleiła aż nagle ni z gruchy ni z Pietruchy zapytała czy nie chce popisać z jej „przyjaciółką” No czemu nie , tylko co ona chce ode mnie? Jezu może kolejny pokemon który będzie mnie zanudzał swoimi opowieściami , ale co tam spróbować nie zaszkodzi . Niestety ale aktualnie jej nie było .Wpisałem numer w wyszukiwarkę kontaktów aby ja dodać a tu zonk ! . Bo na awatarze jest bardzo ładna młoda dziewczyna . Trochę zdziwiony stwierdziłem że jedno zdjęcie piękną nie czyni , zwłaszcza że fotka mogła nie być jej . Nazywała się Monika i mieszkała w Zamośći , trochę daleko a szkoda . Zniecierpliwiony poszedłem sobie pograć . Niektóre panienki uważają to za dziecinne jednak ja uważam że trzeba mieć dużo odwagi by rozwijać swoje hobby i nie wstydzić się za nie . Kocham te uczucie gdy wygrywam ale należy też pamiętać że jest granica między światem realnym a wirtualnym . W pewnym momencie gdy kosiłem wszystkich usłyszałem znajomy dźwięk gg i automatycznie zminimalizowało mi Dote .
- Kurwa nie ! , przez to padnę – zaklnołem w myślach
Po chwili szybko się uspokoiłem a uśmiech wypełnił moja twarz . W końcu weszła na to głupie gadu gadu . Od razu zamknąłem wszystko na pulpicie i napisałem do niej . Chwila , czy ja się właśnie uśmiechnąłem ? . Cholera nie pamiętam już kiedy ostatni raz to robiłem.
Po pierwszych 10minutach udało mi się stwierdzić iż jest raczej bardzo nieśmiała .Normalnie prawie jak psycholog . Z lekka rezygnacja pomyślałem że to ja będę musiał wymyślać tematy itp. . Rzeczywistość okazała się zgoła inaczej . Nawet nie obejrzałem się kiedy minęły 2 godziny . O cholera ! zaraz starszy wraca z roboty . Nie dokończyłem nawet tej myśli gdy usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi
- No to zaraz się zacznie
Szybko pożegnałem się z Monika i odwróciłem się by stawić czoło uzurpatorowi
Wszedł powoli i pewnie . Wszystko co robił było dokładnie przemyślane aby zrobić jak największe wrażenie na ofiarze , taaa .To właśnie mój ojciec
- A ty czemu nie jesteś w szkole – zapytał
- No wiesz , deszcz leje a mi się nie chce isć w taka pogode
- TO twój OBOWIĄZEK , chodzić do szkoły !
- No dobra … ale jeden dzień nic nie zbawi
- No nie , ale jeżeli to się powtórzy to lepiej buduj sobie schron
Uffff . na szczęście tym razem dało rady bez kłótni . Niestety ale mój ojciec jest delikatnie mówiąc wybuchowy. No nic , poszedłem na telewizor . W pewnym momencie przełączyłem na TVN . Na wspólnej , kurwa… . Jeszcze musieli dać scenę miłosna , ech . Wtedy przypomniała mi się Monika , w sumie była całkiem fajna . A może coś więcej niż fajna ? Nie daj spokój , wyglądasz jak jebany dzieciak w dodatku nie potrafisz ogarnąć własnej psychiki a co dopiero zając się kimś innym . „ Ona nie będzie jak tamta „ te oto słowa wypełniły mój umysł . Kolejna nieprzespana noc ? , nie chce już tego . Nagle ktoś znowu zapukał w drzwi . Wstając z wielkim trudem zacząłem się toczyć w strony drzwi
CDN
7 lipca 2012
Perspektywa dziewczyny - Rozdzial I
Ten
dzień rozpoczął się jak milion innych. Poszłam do szkoły i wycierpiałam
te godziny w szkole. Lekcje skończyłam o 14. Zawsze po szkole wracam do
domu, bo mam nadzieję, że coś się wydarzy. Odpaliłam laptopa. Włączyłam
gg i czekałam. W pewnym momencie napisała do mnie Marlena z propozycją
czy nie zechciałabym kogoś poznać. Zgodziłam się z wielką chęcią, gdyż
lubię poznawać nowe osoby. Powiedziała mi, że ma na imię Szymon i że sam
do mnie napisze. Czekałam. Po dziesięciu minutach zaczęłam tracić
nadzieję, bo jaki chłopak chciałby mnie poznać ? Lecz po chwili
zauważyłam, że w prawym dolnym rogu na statusie gg miga koperta.
Drżącymi rękoma odebrałam wiadomość. Przedstawił się. Napisałam mu, że
mam na imię Monika i oznajmiłam, że miło mi go poznać. Następnie
rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach i jak spostrzegamy świat. Nim
się obejrzałam rozmawiałam z Nim dwie godziny i nie chciałam kończyć,
ale wiedziałam, że rano jest szkoła i że muszę iść rano spać. Pożegnałam
się z Nim i dopisałam, że mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pogadamy.
Wyłączyłam gg i zamknęłam laptop. Przebrałam się w koszulę nocną i
położyłam się do łóżka. Nagle zaczęłam o Nim rozmyślać i zdałam sobie
sprawę, że chce o Nim wiedzieć jeszcze więcej. Dla mnie to było jak grom
z jasnego nieba, że jakiś chłopak chciał ze mną pogadać. To zdarzało
się rzadko. Pewnie ze względu na mój wygląd. Rozważając swoje wady w
pewnym momencie zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy to spojrzałam na
zegarek. Była godzina 7:30. Miałam tylko 20 minut, aby się przygotować
do szkoły. Szybko ubrałam jakieś ubrania i zjadłam szybko śniadania.
Pędem wyszłam z domu. Ledwo co zdążyłam do klasy przed nauczycielką.
Usiadłam w ławce i zaczęłam słuchać jak Pani od polskiego tłumaczy nam o
zdaniach współrzędnie złożonych. Lecz po 5 minutach zdałam sobie
sprawę, że coś innego zaprząta mi myśli. A raczej ktoś. Wciąż miałam to
palące uczucie w sercu, kiedy pisałam z Szymonem. To musi być pomyłka.
Pewnie to z przemęczenia. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek na
przerwę. Zdziwiłam się. Dlaczego ? Bo zawsze lekcja polskiego mijała mi
przeraźliwie wolno, a teraz minęła jakby jej nie było. Spakowałam swoje
rzeczy i wyszłam na korytarz. Zauważyłam Marlenę, która stała koło
schodów.
- Hej - Powiedziałam, gdy prawie byłam przy niej.
- Jak tam ? - Spojrzałam na Marlenę ciekawym wzrokiem.
- U mnie nic ciekawego. Rozmawiałam wczoraj z Szymonem na gadu, kiedy zeszłaś i mówił, że fajnie się z Tobą pisze. - Moje serce stanęło w miejscu. Czy to prawda ? Nigdy jeszcze mi nikt tak nie powiedział. Wiedziałam, że niczego więcej nie dowiem się od Marleny, bo zaczęły mówić o swoim chłopaku. Grzecznie wysłuchałam jej do końca i skierowałam się do klasy, gdzie miała odbywać się matematyka.
Zadźwięczał dzwonek. Na tej lekcji w ogóle nie mogłam się skupić choć były wyrażenia algebraiczne, które jako tako opanowałam. Moje wszystkie myśli były zajęte nad słowami Marleny. Mówiąc to pewnie nie zauważyła, że w pewnym momencie zabrakło mi tlenu i musiałam wziąć głęboki oddech. Te myśli prześladowały mnie do końca lekcji. Wróciłam do swojego domu, podgrzałam rosół, który następnie spożytkowałam i poszłam chwilę odpocząć.
- Hej - Powiedziałam, gdy prawie byłam przy niej.
- Jak tam ? - Spojrzałam na Marlenę ciekawym wzrokiem.
- U mnie nic ciekawego. Rozmawiałam wczoraj z Szymonem na gadu, kiedy zeszłaś i mówił, że fajnie się z Tobą pisze. - Moje serce stanęło w miejscu. Czy to prawda ? Nigdy jeszcze mi nikt tak nie powiedział. Wiedziałam, że niczego więcej nie dowiem się od Marleny, bo zaczęły mówić o swoim chłopaku. Grzecznie wysłuchałam jej do końca i skierowałam się do klasy, gdzie miała odbywać się matematyka.
Zadźwięczał dzwonek. Na tej lekcji w ogóle nie mogłam się skupić choć były wyrażenia algebraiczne, które jako tako opanowałam. Moje wszystkie myśli były zajęte nad słowami Marleny. Mówiąc to pewnie nie zauważyła, że w pewnym momencie zabrakło mi tlenu i musiałam wziąć głęboki oddech. Te myśli prześladowały mnie do końca lekcji. Wróciłam do swojego domu, podgrzałam rosół, który następnie spożytkowałam i poszłam chwilę odpocząć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)