Ten
dzień rozpoczął się jak milion innych. Poszłam do szkoły i wycierpiałam
te godziny w szkole. Lekcje skończyłam o 14. Zawsze po szkole wracam do
domu, bo mam nadzieję, że coś się wydarzy. Odpaliłam laptopa. Włączyłam
gg i czekałam. W pewnym momencie napisała do mnie Marlena z propozycją
czy nie zechciałabym kogoś poznać. Zgodziłam się z wielką chęcią, gdyż
lubię poznawać nowe osoby. Powiedziała mi, że ma na imię Szymon i że sam
do mnie napisze. Czekałam. Po dziesięciu minutach zaczęłam tracić
nadzieję, bo jaki chłopak chciałby mnie poznać ? Lecz po chwili
zauważyłam, że w prawym dolnym rogu na statusie gg miga koperta.
Drżącymi rękoma odebrałam wiadomość. Przedstawił się. Napisałam mu, że
mam na imię Monika i oznajmiłam, że miło mi go poznać. Następnie
rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach i jak spostrzegamy świat. Nim
się obejrzałam rozmawiałam z Nim dwie godziny i nie chciałam kończyć,
ale wiedziałam, że rano jest szkoła i że muszę iść rano spać. Pożegnałam
się z Nim i dopisałam, że mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pogadamy.
Wyłączyłam gg i zamknęłam laptop. Przebrałam się w koszulę nocną i
położyłam się do łóżka. Nagle zaczęłam o Nim rozmyślać i zdałam sobie
sprawę, że chce o Nim wiedzieć jeszcze więcej. Dla mnie to było jak grom
z jasnego nieba, że jakiś chłopak chciał ze mną pogadać. To zdarzało
się rzadko. Pewnie ze względu na mój wygląd. Rozważając swoje wady w
pewnym momencie zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy to spojrzałam na
zegarek. Była godzina 7:30. Miałam tylko 20 minut, aby się przygotować
do szkoły. Szybko ubrałam jakieś ubrania i zjadłam szybko śniadania.
Pędem wyszłam z domu. Ledwo co zdążyłam do klasy przed nauczycielką.
Usiadłam w ławce i zaczęłam słuchać jak Pani od polskiego tłumaczy nam o
zdaniach współrzędnie złożonych. Lecz po 5 minutach zdałam sobie
sprawę, że coś innego zaprząta mi myśli. A raczej ktoś. Wciąż miałam to
palące uczucie w sercu, kiedy pisałam z Szymonem. To musi być pomyłka.
Pewnie to z przemęczenia. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek na
przerwę. Zdziwiłam się. Dlaczego ? Bo zawsze lekcja polskiego mijała mi
przeraźliwie wolno, a teraz minęła jakby jej nie było. Spakowałam swoje
rzeczy i wyszłam na korytarz. Zauważyłam Marlenę, która stała koło
schodów.
- Hej - Powiedziałam, gdy prawie byłam przy niej.
- Jak tam ? -
Spojrzałam na Marlenę ciekawym wzrokiem.
- U mnie nic ciekawego.
Rozmawiałam wczoraj z Szymonem na gadu, kiedy zeszłaś i mówił, że fajnie
się z Tobą pisze. - Moje serce stanęło w miejscu. Czy to prawda ? Nigdy
jeszcze mi nikt tak nie powiedział. Wiedziałam, że niczego więcej nie
dowiem się od Marleny, bo zaczęły mówić o swoim chłopaku. Grzecznie
wysłuchałam jej do końca i skierowałam się do klasy, gdzie miała odbywać
się matematyka.
Zadźwięczał dzwonek. Na tej lekcji w ogóle
nie mogłam się skupić choć były wyrażenia algebraiczne, które jako tako
opanowałam. Moje wszystkie myśli były zajęte nad słowami Marleny. Mówiąc
to pewnie nie zauważyła, że w pewnym momencie zabrakło mi tlenu i
musiałam wziąć głęboki oddech. Te myśli prześladowały mnie do końca
lekcji. Wróciłam do swojego domu, podgrzałam rosół, który następnie
spożytkowałam i poszłam chwilę odpocząć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz