7 lipca 2012

Perspektywa dziewczyny - Rozdzial I

Ten dzień rozpoczął się jak milion innych. Poszłam do szkoły i wycierpiałam te godziny w szkole. Lekcje skończyłam o 14. Zawsze po szkole wracam do domu, bo mam nadzieję, że coś się wydarzy. Odpaliłam laptopa. Włączyłam gg i czekałam. W pewnym momencie napisała do mnie Marlena z propozycją czy nie zechciałabym kogoś poznać. Zgodziłam się z wielką chęcią, gdyż lubię poznawać nowe osoby. Powiedziała mi, że ma na imię Szymon i że sam do mnie napisze. Czekałam. Po dziesięciu minutach zaczęłam tracić nadzieję, bo jaki chłopak chciałby mnie poznać ? Lecz po chwili zauważyłam, że w prawym dolnym rogu na statusie gg miga koperta. Drżącymi rękoma odebrałam wiadomość. Przedstawił się. Napisałam mu, że mam na imię Monika i oznajmiłam, że miło mi go poznać. Następnie rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach i jak spostrzegamy świat. Nim się obejrzałam rozmawiałam z Nim dwie godziny i nie chciałam kończyć, ale wiedziałam, że rano jest szkoła i że muszę iść rano spać. Pożegnałam się z Nim i dopisałam, że mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pogadamy. Wyłączyłam gg i zamknęłam laptop. Przebrałam się w koszulę nocną i położyłam się do łóżka. Nagle zaczęłam o Nim rozmyślać i zdałam sobie sprawę, że chce o Nim wiedzieć jeszcze więcej. Dla mnie to było jak grom z jasnego nieba, że jakiś chłopak chciał ze mną pogadać. To zdarzało się rzadko. Pewnie ze względu na mój wygląd. Rozważając swoje wady w pewnym momencie zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy to spojrzałam na zegarek. Była godzina 7:30. Miałam tylko 20 minut, aby się przygotować do szkoły. Szybko ubrałam jakieś ubrania i zjadłam szybko śniadania. Pędem wyszłam z domu. Ledwo co zdążyłam do klasy przed nauczycielką. Usiadłam w ławce i zaczęłam słuchać jak Pani od polskiego tłumaczy nam o zdaniach współrzędnie złożonych. Lecz po 5 minutach zdałam sobie sprawę, że coś innego zaprząta mi myśli. A raczej ktoś. Wciąż miałam to palące uczucie w sercu, kiedy pisałam z Szymonem. To musi być pomyłka. Pewnie to z przemęczenia. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek na przerwę. Zdziwiłam się. Dlaczego ? Bo zawsze lekcja polskiego mijała mi przeraźliwie wolno, a teraz minęła jakby jej nie było. Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam na korytarz. Zauważyłam Marlenę, która stała koło schodów. 
- Hej - Powiedziałam, gdy prawie byłam przy niej. 
- Jak tam ? - Spojrzałam na Marlenę ciekawym wzrokiem. 
- U mnie nic ciekawego. Rozmawiałam wczoraj z Szymonem na gadu, kiedy zeszłaś i mówił, że fajnie się z Tobą pisze. - Moje serce stanęło w miejscu. Czy to prawda ? Nigdy jeszcze mi nikt tak nie powiedział. Wiedziałam, że niczego więcej nie dowiem się od Marleny, bo zaczęły mówić o swoim chłopaku. Grzecznie wysłuchałam jej do końca i skierowałam się do klasy, gdzie miała odbywać się matematyka. 
Zadźwięczał dzwonek. Na tej lekcji w ogóle nie mogłam się skupić choć były wyrażenia algebraiczne, które jako tako opanowałam. Moje wszystkie myśli były zajęte nad słowami Marleny. Mówiąc to pewnie nie zauważyła, że w pewnym momencie zabrakło mi tlenu i musiałam wziąć głęboki oddech. Te myśli prześladowały mnie do końca lekcji. Wróciłam do swojego domu, podgrzałam rosół, który następnie spożytkowałam i poszłam chwilę odpocząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz